To był dobry rok

To był dobry rok

Przyszedł dzień podsumowań. Tekst miał być już wczoraj, ale jest dziś… bo niby kto mi coś zrobi?Dziś śmiało mogę stwierdzić, że rok 2016, który właśnie dobiegł końca, był rokiem udanym zarówno życiowo, jak i biegowo. Powiedzmy sobie szczerze, ogólnie był to dobry rok.

Może zacznę od podsumowań biegowych. W końcu w dużej części jest to blog o bieganiu. Początek roku był dość niemrawy. Opłaty startowe wniesione na 2 biegi, na oba się jarałem strasznie. Moja pierwsza Maniacka Dziesiątka i 9 Poznański Półmaraton, który miał być moim drugim przebiegniętym w Poznaniu.

Do treningów podchodziłem dość lekko, były regularnie, ale bez szału. Co prawda liczyłem na życiowe osiągnięcia, ale zdawałem sobie sprawę, że będzie trudno. Kryzys przyszedł na tydzień przed Maniacką, kiedy się rozchorowałem. Poważna infekcja zatok ściągnęła mnie z tresy na cały tydzień. Cóż, przeszło na dzień przed zawodami, więc jak każdy prawdziwy biegasz pojeb, poszedłem na trasę, bo przecież jestem zdrowiutki 🙂 Powiem szczerze, nie wyglądało to dobrze, organizm dalej był zmęczony i przygalopowałem na metę bez życiówki, ale zadowolony, że mi się udało. 43 minuty i kilkanaście sekund, to w końcu nie jest zły czas.

D20160417_115712o połówki byłem już zdrowiutki i gotowy do boju. Relację z tego biegu możecie kliknąć sobie tutaj. Pomimo ulewnego deszczu udało się strzelić życiówkę (1:33:39). Było dobrze, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zapisałem się na półówkę we Wrocławiu, no i na 2-3 dni przed samym biegiem, połówkę w Tarnowskich Górach. Tam też zaszalałem (1:33:08), ale Wrocław niestety musiałem odpuścić – walnęło mi drugie rozcięgno podeszwowe, więc trzeba było coś temu zaradzić.

Przerwa na masaże i dodatkowe ćwiczenia, ale bieganie to inna sprawa. Z taką kontuzją można biegać, ale wolałem nie szarżować na półmaratonie we Wrocławiu. Dlatego wrzuciłem plan treningowy i od początku lipca wdrożyłem go w życie. Plan był jeden, przebiec maraton w dobrym tempie i poniżej 3:30. Jak na debiut to chyba całkiem spoko plan. Cóż, jeśli plan treningowy ułożyłem sobie sam, to mógł on mieć parę błędów. No i miał… Zbyt mało poświęciłem treningowi szybkościowemu i być może zbyt mało uwagi zwróciłem na siłę biegową oraz stabilizację.

Jeszcze przed maratońskim debiutem – 25 września wystartowałem w półmaratonie – lepiej mieć pewność, że treningi nie poszły na marne. Okazało się, że wszystko zagrało całkiem dobrze – poprawiłem wynik z poprzedniego roku, wskoczyłem 40 miejsc wyżej w klasyfikacji OPEN, ale życiówki nie pobiłem. Jak już pisałem: „Trasa Ogólnopolskiego Biegu Zbąskich nie była łaskawa. Pogoda zresztą też… istna umieralnia. Słońce paliło, gardło wysychało, ludzie dobiegali bladzi, a większość uczestników z całą pewnością się odwodniła – w tym ja. Jednak wynik 1:35:17 napawał optymizmem przed królewskim dystansem”. Na maratonie jakoś poszło (3:29:08), ale o tym możecie przeczytać tutaj.

dsc02971Mój sezon biegowy zamykał 1. Poznański Bieg Niepodległości. Bieg fajny, chociaż zarobił wiele hejtu. Głównie za sprawą podejścia uczestników, ale też i nieogarnięcia organizatorów. No niestety nie jest to normalne, aby uczestnicy kradli medale albo głupie Rogale Świętomarcińskie. No bez przesady! Ja bieg zaliczam do udanych (42:30). Bez jakiegoś szału, ale nie o to chodziło. To nie był bieg na życiówkę, ale na koniec sezonu, na rozluźnienie, na pozbijanie piątek i dużo uśmiechu 🙂 Z moim wynikiem załapałem się na medal i rogala, więc ja wróciłem zadowolony!

Ogólny wynik? W 2016 roku przebiegłem 2706 kilometrów. Czy to dużo, dla wielu z pewnością tak, dla innych to tylko drobne piernięcie 🙂

Jeśli chodzi o życie, cóż… zmieniło się niedużo, ale jednak. Największym krokiem naprzód była zmiana pracy. Wiązało się to ze zmianą otoczenia i zupełnie innym podejściem do tego, jak pracujesz. Jednak wyszło mi to na dobre. Co prawda duża część znajomych śmieje się, że pracuję na wsi i muszę jeździć tam 3 dni – tak serio to 40 min. Przeźmierowo to nie znowu tak daleko, poza tym to jeszcze Poznań, ale moja praca jest tego warta, a to najważniejsze 🙂

Plany na rok 2017? O tym w następnym wpisie. Obiecuję, że będzie szybciej niż za 2 miesiące!

dsc02905

dsc_3034

Filip

Autor:Filip

Mam dwadzieścia parę lat, moje plany giną... Biegacz amator, wschodoznawca, brand manager w fajnej firmie, zainteresowany marketingiem internetowym i logistyką.

Brak komentarzy

Komentuj