5 błędów początkującego biegacza

5 błędów początkującego biegacza

Każdy popełnia błędy, szczególnie jeśli dopiero coś zaczyna. Uczysz się czytać – dukasz. Uczysz się jeździć na rowerze — przewracasz się. Zaczynasz biegać… cóż, no tutaj błędów możesz popełnić znacznie więcej. Jakie? Jest ich kilkadziesiąt, ale może zatrzymajmy się przy 5 najczęstszych.

5) Brak rozgrzewki i stretchingu

Bo w sumie, po co to komu. Przecież przebiegnę kilkaset metrów, to mięśnie się rozgrzeją – oczywiste! Niekoniecznie! Rozgrzewka jest jednym z najważniejszych elementów całego biegu. Chyba najczęstszy błąd, popełniają go przecież nawet doświadczeni biegacze. Problem polega na tym, że brak dobrej rozgrzewki może doprowadzić do kontuzji. Pierwszy uraz, drugi, trzeci i może w końcu zrozumiesz, że dobra rozgrzewka to podstawa!

DSC00295Stretching? No co Pan, po co? Otóż po to, żeby rozluźnić mięśnie. Rozciągając je, poprawiasz ich elastyczność, a także ukrwienia układu motorycznego. Poświęć zatem te 5 magicznych minut po treningu i porozciągaj się.

4) Za długo, za szybko, za często

To chyba oczywiste, że nikt od razu nie śmiga jak gazela. Wiem, każdy by chciał, ale nie ma tak łatwo! Pierwszy trening, chciałbyś przebiec 5, 10, 15 kilometrów, a tutaj po 2 może 3 łapie Cię zadyszka. Kurcze, nie jest kolorowo… Ale biegniesz, męczysz się, sapiesz, pocisz i dobiegasz, jest sukces! 10 kilometrów pękło! Wchodzisz do mieszkania, padasz na kanapę, zalegasz. Prysznic, telewizorek, duma rozpiera, czujesz się świetnie. Wybija 23, czas spać! 7:00 dzwoni budzik, otwierasz oczy i bach. Nie czujesz nóg, zakwasy, ból… co jest grane? Przesadziłeś! Każdy krok jest horrorem, odstawiasz bieganie na 3,4,5 dni. I powtórka… Niczego się nie nauczyłeś! Zacznij spokojnie 3 kilometry spokojnego biegu to też wynik. Za tydzień zrobisz 5, za dwa 7, za miesiąc będziesz już biegać dyszki. Wystarczy konsekwencja! Nie rób niczego na pałę!

Biegasz 5 kilometrów w 35 minut? Ważne, że biegasz! Zawsze znajdzie się ktoś szybszy! Usain Bolt przecież też nie zawsze wygrywał. Szybciej nie znaczy lepiej. Nie rozpędzaj się na siłę, bo w pewnym momencie Cię odetnie. Zwyczajnie zabraknie Ci energii. Wyrób sobie swoje tempo. Pracuj nad dystansem, później zacznij treningi szybkościowe. Na wszystko przyjdzie czas!

Codzienne bieganie nie jest najlepszym pomysłem. Przynajmniej nie na początku Twojej przygody z tym sportem. Organizm potrzebuje regeneracji, nawet zawodowcy nie biegają każdego dnia. Jasne ze mają treningi, ale bardzo zróżnicowane – bieganie, basen, siłownia. Codzienne szuranie może skończyć się kontuzją, a tego każdy biegacz raczej woli unikać. Biegaj 3-4 razy w tygodniu. Podejdź do tego racjonalnie.

Odpuść sobie Endomondo, przynajmniej na początku. Korzystając z niego, zaczniesz porównywać się z innymi. To niestety prowadzi do ogólnej depresji biegowej. Bo przecież inni biegają więcej, szybciej, dłużej. To nie jest zdrowe!

3) Zła odzież

Pewnie, że można biegać we wszystkim. Na tramwaj każdy z nas zasuwa w dżinsach i żyje. W przypadku biegania jest trochę inaczej. Oczywiście, nikt nie każe Ci wydawać góry pieniędzy na ciuchy z najwyższej półki. Jednak termo aktywna odzież zawsze będzie lepsza od zwykłej bawełny. Tutaj liczy się odprowadzanie potu. Biegając w zwykłej koszulce, narażasz się na otarcia. Pot wsiąknie w materiał, ten przemoknie, a to może doprowadzić do otarć.

Źródło: https://www.flickr.com/photos/mkrigsman/8409907884
Źródło: https://www.flickr.com/photos/mkrigsman/8409907884

Co ważniejsze, każdy początkujący popełnia ten błąd. Lekki spadek temperatury i już wkładamy długie spodnie, bluzę, nawet kurtkę. Przebiegnięte dwa kilometry i organizm się gotuje. Pot cieknie po twarzy, rękach, nogach i jajach! Ubieranie na cebulkę to dobre rozwiązanie, ale przy niskich temperaturach. Długi rękaw powinien wylądować na Twoich plecach przy około 15 stopniach. A i wtedy może okazać się, że będzie Ci zbyt ciepło.

2) Złe buty

Złe buty to złe buty, nie wiem, co więcej tłumaczyć. Pierwsze biegi z reguły odbywają się w byle jakich butach. Początkujący biegacz uważa, że każde buty się nadają. Skoro na hali biega się w halówkach i wszyscy żyją, to na dworze też można tak biegać i będzie w porządku. Skoro chodzę sobie w moich Nike Air Max to i pobiegać w nich mogę. Na tramwaj w nich biegłem to i kilka kilometrów machnę. No dobrze, machniesz! Kilka takich treningów i zaczniesz odczuwać problem. Jaki? Ból kolan, napięcia mięśni, ból pleców, stawów, w końcu dostajesz kontuzję i odpuszczasz. A wystarczyło zainwestować w normalne buty dedykowane dla biegaczy. Nikt nie każe Ci przecież kupować butów za 500 zł, takie za 100 też znajdziesz.

1) Słomiany zapał

1929874_1002503053129256_5427595696986930534_nNajgorsza sprawa! Każdy z powyższych w końcu doprowadzi do zaprzestania biegania. Cóż, taka kolej rzeczy. Kontuzja – przerwa – koniec. Tak, dla początkującego wystarczy kilkudniowa przerwa, żeby odpuścić sobie bieganie. Sam podchodziłem do biegania kilka razy. Za pierwszym razem kilka pominiętych treningów i biegać się odechciało. Za drugim, zrobiłem sobie zimową przerwę, bo przecież kto biega zimą. Trzeciego już nie było. Teraz tylko kontuzja (odpukać w niemalowane) lub choroba mogą sprawić, że odpuszczę! Życzę wam mojego zapału do biegania!

Filip

Autor:Filip

Mam dwadzieścia parę lat, moje plany giną... Biegacz amator, wschodoznawca, brand manager w fajnej firmie, zainteresowany marketingiem internetowym i logistyką.

Brak komentarzy

Komentuj