12 Maniacka Dziesiątka

12 Maniacka Dziesiątka

Moja pierwsza Maniacka Dziesiątka już za mną. Po kilku godzinach od przekroczenia mety mogę zasiąść spokojnie przed komputerem i napisać kilka słów o tym, jak było. W końcu warto podzielić się wrażeniami.

Zacznijmy od samego początku. Bieg ten jest dla mnie fenomenem. W zeszłym roku nie udało mi się nawet zarejestrować. Kiedy otworzyłem komputer, było już po ptakach. No cóż, stwierdziłem – pobiegnę za rok! Tym razem nie zawaliłem sprawy. Zarejestrowałem się 10 minut po tym, jak ruszyły zapisy. Udało się! Wcale nie było tak łatwo. W końcu po 10 minutach dostałem dopiero 463 numer startowy. O kurde… kilka godzin później pakietów już nie było. To jest dla mnie unikatowe zjawisko! Bieg cieszy się naprawdę dużym zainteresowaniem.

Odbiór pakietów startowych? Bułeczka z masełkiem. Naprawdę! Ludzi pełno, ale wszystko szło szybko i sprawnie. Porównując to do Poznań Półmaraton, to niestety poznańska połówka przegrywa.

DSC00737 Galeria Malta może spokojnie uchodzić za centrum nie handlowe, a rozgrzewkowe i zarazem przebieralnię dla większości uczestników. Polecam ten styl życia!

Start? Trochę się zagapiłem. Na szczęście minutę przed zorientowałem się, DSC00738że czas ustawić się na starcie. Trochę z mojej winy wylądowałem gdzieś z tyłu, więc poszło dość średnio. Zanim przekroczyłem linię startu, minęło mi grubo ponad dwie minuty. Niestety! Duża liczba ludzi utrudnia bieganie. Szczególnie jeśli masz przed sobą sporą ekipę troszkę wolniejszych od Ciebie. Do nikogo nie można mieć pretensji. Stajesz i biegniesz! No to pobiegłem 🙂

Cała trasa należała raczej do przyjemnych. Nigdzie nie było żadnych problemów. Dało się pobiec naprawdę szybko, więc nie dziwi mnie, że wygrany złamał 29 minut. Wszystko zrobione na wysoki poziom. Spora liczba wolontariuszy obstawiała całą trasę, więc jeśli ktoś się gdzieś pogubił, to musiał być wielką ciapą, gapą i nie wiem kim jeszcze. 🙂

Szybka trasa zawsze zyska moje poparcie. Jedynie kilka fragmentów, kiedy wbiegało się na bruk przy Garbarach mogło być trochę wolniejsze. Zasadniczo największą przeszkodą zawsze są inni biegacze, którzy na siłę próbują przebić się do przodu, spychając przy tym innych lub zwyczajnie ci, który nie widzą, że ich wyprzedzasz. Spoko, idzie się przyzwyczaić. 🙂 Zepchnięto mnie dziś tylko raz, no i w sumie raz podeptano.

Fot. Robert Rawecki. Link do całej galerii https://picasaweb.google.com/104998740897990516780/19Marca2016ManiackaDziesiatka?feat=directlink#6263744333973837250
Fot. Robert Rawecki. Link do całej galerii https://picasaweb.google.com/104998740897990516780/19Marca2016ManiackaDziesiatka?feat=directlink#6263744333973837250

Wracając do organizacji. Cała trasa świetnie oznaczona. Na każdym kilometrze postawiono dużą flagę, która oznajmiała każdy przebiegnięty fragment. Widać je było z daleka. Świetnym pomysłem było ustawienie zegara na 5 kilometrze. Pełen profesjonalizm! Szkoda tylko, że kawałek wcześniej biegło się koło kebabowni przy Półwiejskiej – no trochę mięskiem zawiało i w brzuszku się przewróciło. Szkoda, że nie przepadam za kebczykiem…

Końcowa część biegu to ścieżka wzdłuż jeziora. Tam jest naprawdę ciasno. Uroki trasy – można to zrozumieć. Na szczęście nie było żadnych spin pomiędzy zawodnikami, więc biegło się świetnie. Meta, pyk i koniec! I tutaj robiło się średnio. Trochę za dużo ludzi, a za mało miejsca za linią końcową. To mobilizowało do szybkiej ewakuacji.

Medal piękny! Z całą pewnością zawiśnie na moim wieszaku, jak tylko go przymocuję do ściany 🙂

To za rok widzimy się ponownie!

DSC00938

Filip

Autor:Filip

Mam dwadzieścia parę lat, moje plany giną... Biegacz amator, wschodoznawca, brand manager w fajnej firmie, zainteresowany marketingiem internetowym i logistyką.

Brak komentarzy

Komentuj